Mój starszy brat - Mój starszy brat ::
 
 
Komentarze do notki - lukasz26

Dzisiaj rano nikomu nie chciało się pójść na plażę. Spakowaliśmy i pojechaliśmy na północ do miasteczka, w którym urodził się, tworzył i umarł Salvador Dali. 

Po drodze widzieliśmy mnóstwa zamków, kościołów i średniowiecznych miasteczek zbudowanych z żółtego piaskowca. Między innymi przejeżdżając przez Medinya widzieliśmy w oddali zamek Castel de Montaget.

Miasteczko jest oddalone 24km od granicy z Francją. Leży u podnuża Pirenejów. Całe szczęście, że bilety mieliśmy kupione przez internet, bo nie musieliśmy stać do kasy w długiej kolejce w upale (34st C). Do wejścia mieliśmy jeszcze trochę czasu, więc pochodziliśmy po uliczkach i weszliśmy do kościółka zlokalizowanego blisko muzeum. Kościół skromny, zbudowany z szarego kamienia, jedyną ozdobą były kolorowe witraże i w kapliczce w nawie po lewej stronie ołtarza freski. 

Muzeum znajduje się w budynkuz jajami na dachu. Zaraz po wejściu do muzeum znajduje się patio z samochodem nad którym widnieje rzeźba, a jak się wrzuci pieniążek to w samolocie pada deszcz.

Po muzeum można się swobodnie przemieszczać, wracać do sal, które chce się jeszcze raz zobaczyć. W jednej z sal były węże ze złota, srebra i brązu (wszystkie były koloru złotego) oraz biżuterią. 

Była też twarz kobiety, obrazy czarno-białe stanowiły oczy, nos szafka a usta kanapa. Włosy były zawieszone na specjalnym rusztowaniu. Jak patrzyło się przez lupę to widać było twarz kobiety. Było obraz Mona Lisy - kopia wykonana przez Salvadora Dali, ale z dorysowanym wąsikiem - taki jak miał artysta.

Najważniejszym punktem programu było jedzenie.

Poszliśmy do restauracji, bo Wojtek uparł się, żeby zjeść hamburgera. Kupiliśmy dla Wojtka hambrugera z frytkami, dla mnie kurczaczka z frytkami, tata szaszłyki z frytkami i z surówką a mama gigantyczną sałatkę. Do picia wzięliśmy sprite, fantę cytrynową, wodą mineralną. Standardowo obiad kosztował 44€ jak w Barcelonie. Czyli z napiwkiem zapłaciliśmy 50€.

Wyjeżdżając już z miasta zauważyliśmy kierunkowskaz do zamku. Postanowiliśmy do niego pojechać. My z Wojtkiem zostaliśmy w aucie a rodzice poszli do zamku. Podjechaliśmy od złej strony, bo dopiero jak mama obeszła prawie całe mury to okazało się, że kawałek dalej był wjazd do zamku. Podjechaliśmy z tatą samochodem bliżej wejścia i poszliśmy wszyscy razem do bram zamku. To bardziej wyglądało jak forteca niż zamek. Zamek ten nazywa się Castel de Sant Ferran.

Z Figueres pojechaliśmy w stronę wybrzeża. My z Wojtkiem zasnęliśmy.

Zatrzymaliśmy się w okolicy ruin greckich, w Empuries koło L'Escala. Parking ( podobie jak kamping około naszego domu) był porośnięty sosnami (pinie). Wojtek i ja zostaliśmy w samochodzie a z relacji rodziców wiemy, że miejsce to jest super, zatoczka z naturalnym falochronem ze skał. W oddali było widać stere miasto. Super miejsce do całodziennego pobytu .Nie było tu wysokich fal dzięki falochronom a iasek był bsrdziej miałki niż ten w Platja d'Aro.

Po drodze przejeżdżaliśmy przez Bellcaire d'Emporda, nad którą góruje zamek Esglesia Castel. Zamek znajduje się na masywie górskim i wygląda jak sutek na cycku. Objechaliómy to z każdej strony. Po drodze naszą uwagę zwróciło też miasteczko Pals, planujemy tam pojechać w dniu wyjazdu, jak będziemy wracać z Girony.

Po powrocie udało nam się znaleźć dobre miejsce do parkowania. O 18:00 poszedłem się kąpać z tatą - były bardzo wysokie fale. Wojtek z mamą dołączyli do nas później. Dzisiaj widziałem ratowników w akcji. Gwizdali i kazali zejść ludzioml którzy siedzieli na platformie oddalonej od brzegu. Myślałem, że to do nas i wyszliśmy z wody. Wojtek był zły, bo ledwo wszedł do wody to musiał wyjść. Na szczęście to nie było do nas. Po kąpieli wróciliśmy do naszego domu i nie chciało nam się wychodzić - nawet rodzicom.



Dodaj swój komentarz:


2015-07-12
Po przeczytaniu rozdziału książki "Mummia Dummy". Zainteresowałem się mummifikacją. Mama powiedziała, że u nas nie mummifikuje się zmarłych, bo wierzymy że nasza dusza idzie do nieba. Rozpłakałem się, bo się przestraszyłem że jak ja pójdę do piekła a mama do nieba to jej nigdy nie zobaczę:-(

2014-12-18
Mamo, ja i tak wiem że to nie Gwiazdor przynosi prezenty, tylko Wy (mama i tata) kupujecie prezenty i cieszycie się jak my się cieszymy.

2014-07-22
"gładzić włosy"= czesać włosy

2014-07-13
Oglądając faul w meczu Niemcy - Argentyna stwierdziłem "on go potknął"

2014-07-13
Oglądając faul w meczu Niemcy - Argentyna stwierdziłem "on go potknął"

2014-06-28
Każdy dorosły kto zje paprykę będzie ostry.

2009-12-27
-Halo -Dydy -Pa Pa Zadzwonił żeby poinformować że zgubił smoczek.

2014-08-12
Wypadł mi drugi ząbek dolna lewa jedynka. Była wróżka Zębuszka.

2014-06-28
Wypadł pierwszy ząbek - dolna prawa jedynka

2009-12-20
Rosną mi 3 "czwórki" jednocześnie!!!

2009-12-19
Zagorączkowałem, bo jednocześnie zaczęły rosnąć mi trzy czwórki (dwie górne i dolne po lewej stronie).

2009-11-11
7-my ząbek (dolna dwójka po lewej).

2009-09-07
Mam już 4 zęby u góry i dwa na dole.... a kolejne po woli się wyżynają :-)

2009-09-06
Można uznać że od tego czasu chodzę (udało mi się pokonać bez podpierania i pomocy innych około 6 metrów)

2009-08-30
NA kaczkę (i każde "coś" co ma skrzydłą) mówię "KA"

2009-05-27
Trzeci ząbek - górna lewa jedynka.

2009-05-15
Staję na nogi (podpierając się o co się tylko da - pierwsza udana próba!

2009-03-27
Przemieszczam się turlając z plecków na brzuszek i z brzuszka na plecki.

2009-03-27
Próbuję czołgać się.

2009-03-22
Pierwsza kąpiel w basenie (w kole ratunkowym z mamy asekuracją)

2009-03-11
Guganie ....

2009-03-11
Zacząłem mówić więcej niż "a gu", czyli "tatata", "mamamama", "bababa", ojojoj".

2009-03-06
Pierwszy "krok" 5 cm do przodu

2009-03-01
PIERWSZY ZĄB (a nawet dwa) dolne jedynki

2009-02-19
Pierwszy raz usiadłem w swoim leżaczku (a właściwie pochyliłem się do przodu z pozycji siedząco-leżącej)

2009-02-01
Włożyłem prawą stópkę do buzi.

2009-02-01
Pierwsza kąpiel z moim starszym bratem.

2009-01-26
Leżąc na kocyku - kręcę się w koło oraz raczkuję (czyli widząc zabawkę którą chcę chwycić zamiast się do niej przybliżać to się oddalam) o parę centymetrów

2009-01-15
Zainteresowałem się swoimi stópkami.

2008-12-22
Kontrola stopy w Poznaniu (wszystko OK)

2008-12-17
Tego dnia wykonałem pierwszą (udaną!) próbę siadania (chwyciłem mamę za palce i się podciągnąłem do pozycji siedzącej).

2008-12-04
Tego dnia wykonałem pierwszą i drugą "przewrotkę" z pleców na brzuszek.

2008-09-20
Ostatni wyjazd do Poznania z gipsem (piątym). Od tego czasu będę już tylko tam jeździł na kontrole.

2008-08-07
Moja pierwsza "wyprawa" do Poznania (założenie I gipsu)

2008-07-29
A tego o 16.00 przyjechałem do domu i poznałem braciszka Wojtusia.

2008-07-26
Tego dnia o godzinie 10.20 urodziła mnie mamusia.



 

Moją stronę odwiedziło 24107 gości.